Aktualne wydanie

2019 10 oladka

       10/2019

 

20190444Swiat-Szkla-V4B-BANNER-160x600-PLEDG Swiat Szkla Skyscraper 160x600 BAU OK

EDG Swiat Szkla Skyscraper 160x600 BAU OK 

 

facebook12

czytaj newsy Świata Szkła

- więcej szklanej architektury

 

Baztech

Miesięcznik Świat Szkła

indeksowany jest w bazie

czasopism technicznych

 

 

Wydanie Specjalne

 

Fasady przeszklone termika akustyka odpornosc ogniowa 2016

 

okna pasywne 2015a

 

Fotowoltaika w architekturze okladka

 

20140808Przegrody przeciwpozarowe

 

konstrukcje szklane

 

20140533 Konstrukcje przeszklone 2

 

katalog 2018 a

 

banner konferencja 04 2019

 RODO

 LiSEC SS Konfig 480x120

 

 GP19-480x105px

 

 GLASS 480X120

 

Polskie szkło – obrazki z lat trzydziestych
Data dodania: 27.02.14

Lata dwudzieste odznaczały się bujnym rozwojem krajowego przemysłu szklarskiego. Huty powstawały i upadały, lecz jako całość ta gałąź przemysłu w II RP kwitła. Przełom lat 20. i 30. XX w. był czasem ważnej technologicznej przemiany. Odchodzono od produkcji ręcznej na rzecz maszynowej, choć np. w Jaśle i Krośnie wciąż stosowano ten pierwszy typ produkcji, zwłaszcza podczas wytwarzania szkła okiennego oraz butelek. W Polskich Hutach Szkła w Krośnie szkło okienne wyrabiano w piecach donicowych opalanych gazem ziemnym.

 

2014-01-42-1

Budynek typowej huty szkła z lat 30.

 

W środowisku szklarskim zachowało się jeszcze sporo zwyczajów dziewiętnastowiecznych. Należy do nich zaliczyć pewną familiarność. W hutach dzień pracy często zaczynał się od modlitwy, prowadzonej przez najstarszego stażem pracownika. Pomoc boska była potrzebna, ponieważ zawód nie należał ani do bezpiecznych ani stabilnych. Hutnicy zazwyczaj zmuszeni byli do zagranicznych wojaży. Co ciekawe, szklarze na ogół pracowali całymi rodzinami. Ich córki wykonywały roboty pomocnicze, w sortowni, pakowalni. Załogi szklarni często posiadały międzynarodowy charakter. W Żółkwi – dla przykładu – prócz obywateli polskich (Polaków i Ukraińców) zatrudnieni byli Czesi, Rumuni i Niemcy. Po fajrancie, czyli wieczorem, hutnicy gromadnie wędrowali do karczmy, zwanej wtedy gościńcem, gdzie raczyli się gorzałką; piwa nie zamawiali, albowiem już wystarczająco opili się go podczas pracy.

W latach 30. jedną z najnowocześniejszych hut szkła w Polsce był obiekt w podwarszawskim Ożarowie, założony w 1907 r. Długa na 50 m hala mieściła dwie wanny o pojemności 50 ton każda, a także warsztaty produkcyjne. Jej specjalnością było szkło laboratoryjne i apteczne. Huta rozpoczynała produkcję popularnych dziś słoików-weków, które w tamtym czasie były absolutną nowinką.

Nowością były też gazowniki o rusztach daszkowych, wzorowane na analogicznych urządzeniach firmy SIEMENS, znanej dziś na całym świecie. Gazowniki przynosiły potężne oszczędności paliwa, sięgające połowy dotychczasowego zużycia. Inicjatorem ich zainstalowania był Aleksander Dobrzański, inżynier o szklarskiej specjalności, jedyny wówczas tak wysokiej klasy fachowiec w naszym kraju. Ożarowska huta odznaczała się także dobrą organizacją pracy, panującym w niej porządkiem oraz dbałością o estetykę otoczenia.

Właściciel, Bronisław Kamiński, obficie wyposażył szlifiernię ożarowską w obrabiarki oraz w inne maszyny. Równie dobrze zaopatrzone były warsztaty mechaniczne. Rozmiary magazynów, zarówno tych na wyroby gotowe, jak i na konieczne do produkcji surowce, mogły imponować. Nader rozbudowane było zaplecze socjalne: dwa bloki mieszkalne, każdy po siedemdziesiąt niewielkich mieszkań: pokój z kuchnią. Huta w Ożarowie posiadała bocznicę kolejową.

 

2014-01-43-1

2. Wózek do prostowania walców szklanych

 

Huta Szkła „Dąbrowa”, leżąca na terenie Łuków-Dęblin, od stacji kolejowej oddalona była o 12 km. Można było dojechać do niej kolejką ciągniętą przez konie. Pierwotna nazwa huty to „Jarczew”. Wyposażona była w dwa piece donicowe, jedną wannę typu przelewowego, oraz w kilka pieców do odprężania wyrobów szklarskich. W 1932 r. ówże zakład posiadał dwie hale produkcyjne i magazyn sody. W halach znajdowały się piece 12-donicowe, po jednym w każdej hali, oraz 20 pieców komorowych. Za rządów wspomnianego wcześniej A. Dobrzańskiego wybudowano, już po 1932 r., dodatkową wannę szklarską. Na wszystkich agregatach produkcja odbywała się bez problemów.

Huta posiadała własną wytwórnię pustaków oraz cegielnię. Praca przy wyrobach z pieca donicowego odbywała się w dzień. Godzina jej rozpoczęcia nie była jednak sztywno ustalona – obwieszczał o niej człowiek, zwany budzikiem, który obchodził całą kolonię szklarską, nawołując spóźnialskich. Przedsiębiorstwo – o dziwo – rozwijało działalność kulturalną: chór, amatorskie kółko teatralne, itd. Pod tym względem było wyjątkowe. Niestety, po odejściu dyrektora Dobrzańskiego ewidentnie podupadło.

Władzę przejął zagraniczny fachowiec, Niemiec Heiden, nie liczący się z kosztami. Z upodobaniem wydawał pieniądze z funduszu reprezentacyjnego na siebie samego. Wziął sobie uroczą kochankę i wspólnie z nią „rozbijał się” po całej Polsce, również samolotem. Pretekstem do wojaży było reklamowanie wyrobów huty. Tak „reklamował”, że przedsiębiorstwo ogłosiło bankructwo, a paręset osób straciło pracę.

 

(...)

 

Huta Szkła „Weneda” w Warszawie powstała w 1930 r. Nie należała nigdy do technologicznie przodujących. Piotr Haberko w 1935 r. „wybił się na niepodległość” i podjął samodzielną pracę w fachu, którego przez kilkanaście lat praktyki porządnie się nauczył. Jego specjalnością było projektowanie i budowa wanien szklarskich oraz pieców donicowych i odprężających. Udzielał też rad przy likwidacji usterek zdarzających się w masie szklarskiej: występowała tam piana, w żargonie zwana „giszpą”, pojawiały się błędy w gotowych wyrobach, zwane „krętą”, oraz „zmarszczki”(kamienie) w masie szklarskiej.


Niezbyt dużą „Wenedę” wybudowano na terenie podmokłym. Wytwarzano w niej szkło szpitalne, laboratoryjne, apteczne oraz klosze do lamp naftowych. Wyroby te były bardzo poszukiwane. Kupcy ustawiali się w długich kolejkach. Robotnicy pochodzili głównie z Targówka. W przeciwieństwie do innych hut, atmosfera w pracy była niedobra. Wyzwiska i przekleństwa zdarzały się tu nader często.


Huta w Rogowie, nieopodal Koluszek, której właścicielem był Wacław Eisenbery, technologicznie należała do najgorszych w Polsce przedwrześniowej. Hala produkcyjna w ogóle nie posiadała okien; trochę  ziennego światła docierało przez szpary w ścianach zbitych z byle jakich desek. Zakładzik specjalizował się w produkcji butelek dla przemysłu spirytusowego. Ani hala produkcyjna ani sortownia nie posiadały posadzek. Podłogi były po prostu wysypane piaskiem. Szkło na butelki wytwarzano w wannie o pojemności 70 ton masy szklarskiej.


***
Polska Spółka Hutników Szkła w Skierniewicach powstała jako spółka z o.o.. Założyli ją szklarze wywodzący się z Fabryki Szkła „Ruda Opalin” w powiecie chełmińskim. Udziałowcy zaczęli od wyprzedawania własnego niewielkiego majątku. Kiedy już zgromadzili niezbędne środki finansowe, kupili grunt i wybudowali na nim prowizoryczną halę, w której pomieścili wannę do produkcji butelek, zastępując ją z czasem wanną szklarską z kompletem części składowych do wytwarzania szkła przeznaczonego dla potrzeb przemysłu zwanego monopolowym.


Również w Wyszkowie specjalizowali się w produkcji takich butelek. Pełna nazwa huty brzmiała: Huta Szklana Robotnicza w Wyszkowie Ziemi Warszawskiej. Wydajność dobowa zainstalowanej tam  wanny wynosiła 18 ton. Zakład został zlokalizowany w pobliżu stacji kolejowej. Huta doprowadziła do niej bocznicę. Wyszków posiadał dwie hale produkcyjne. W każdej umieszczono po dwie wanny. Znajdował się tam również młyn do mielenia stłuczki, postawiony w odrębnym pomieszczeniu. Magazyn na formy mieścił setki egzemplarzy. Warsztaty były wyposażone we wszelkie potrzebne urządzenia; obsadzano je dobrymi fachowcami.


***
Oprócz hut w Skierniewicach i Wyszkowie, ze spółek pracowniczych do wybuchu wojny utrzymało się jeszcze 11 zakładów szklarskich. Były to huty: „Praca w Wołominie”, „Nadbużanka”, „Tur” nieopodal Bydgoszczy oraz huty założone już w latach 30.: „Prądniczanka”, „Stradom” w Częstochowie, „Chełmianka” w Chełmie Lubelskim, „Sława” w Kielcach, huta w Starogardzie, huta w Krakowie im. Kostki Napierskiego, huta „Tatarzy” w Lublinie. Dziewięć innych zakładów (w Sosnowcu, Będzinie, Inowrocławiu, Grodnie, Wierzbniku, Kostopolu, Jaśle, Małkini i Lochawie) szybko splajtowało.


Charakterystyczny jest upadek huty w Będzinie specjalizującej się w produkcji szkła okiennego. Ówczesna Polska była krajem o niskim stopniu zamożności. Kupno szyb zawsze było poważniejszym wydatkiem, niż nabycie butelek czy szklanek. Przedstawiciel amerykańskiego koncernu motoryzacyjnego produkującego luksusowy samochód marki „Pontiac” pisał do dyrekcji w Detroit: „Polska jest krajem, w którym 80 procent ludności nie posiada jakichkolwiek dochodów, dlatego tak trudno jest cokolwiek sprzedać”.


***
Bąkowski, Hasam i S-ka to Krakowska Huta Szkła kierowana przez braci Hasanów, Dawida i Jakuba. Bąkowski, pełniący w firmie obowiązki księgowego, nie miał w zwyczaju często pojawiać się w miejscu pracy. Jako były legionista posiadał znajomości w rządzącym III RP obozie politycznym. Jego zadanie polegało na zapewnianiu zbytu dla produkowanych przez krakowską hutę butelek. Odbierał je Państwowy Monopol Spirytusowy. Spółka Hasanów szybko się rozwijała. Założyli nową hutę w Białymstoku, a także przystąpili do Związku Hut Szkła w Polsce; jeden z braci został nawet członkiem Rady Związku.


Przepisy normujące przyjmowanie butelek przez Państwowy Monopol Spirytusowy przewidywały, że nie może znaleźć się w nich niestopiony piasek ani nie powinny ujawniać się rozdmuchane pęcherze, zwane plądrami. Teoria to jedno, a praktyka drugie: butelki nadające się tylko na stłuczkę, mieszano z dobrymi i sprzedawano razem, korzystając z politycznych układów. Hutnik-wykonawca otrzymywał wtedy połowę normalnej zapłaty. Za usterki zazwyczaj pracownik winy nie ponosił – wynikały one przeważnie z niedoskonałego procesu technologicznego. Wadliwe butelki podczas transportu pękały, a spirytus znikał.


W 1936 r. w podkrakowskim Prokocimiu powstał zakład szklarski w ewidentny sposób próbujący być konkurencją dla Hasanów – także wytwarzał butelki dla potrzeb monopolu. Prokocimiakom jednak nie powiodło się. Ich butelki, choć niezłej jakości, były odrzucane przez specjalną komisję. Skończyło się to przejęciem huty w Prokocimiu przez Hasanów. Rok przed Wrześniem 1939 r. posiadali już oni trzy huty: w Krakowie, Białymstoku oraz we wspomnianym Prokocimiu.

 

Jerzy Grundkowski

 

 Ilustracje: Jakub Szczygieł

 

Całość artykułu w wydaniu drukowanym i elektronicznym 
Inne artykuły o podobnej tematyce patrz Serwisy Tematyczne
Więcej informacj: Świat Szkła 01/2014

 

 

 

 

01 chik
01 chik