zajawka

Branża szklarska w Polsce w ciągu ostatnich trzech dekad przeszła ogromną transformację – od ograniczonej dostępności nowoczesnych technologii po dzisiejsze zaawansowane rozwiązania stosowane w budownictwie energooszczędnym i pasywnym. Jednym ze świadków i uczestników tej zmiany jest Adam Krzemiński, od wielu lat związany z grupą Saint-Gobain i marką Swisspacer. W rozmowie z Marcinem Kozłowskim opowiada o początkach swojej drogi zawodowej, przełomowych momentach w rozwoju technologii szkła oraz o tym, jak zmieniały się potrzeby rynku i klientów.

 

Marcin Kozłowski: Jak zaczęła się Pana droga zawodowa w branży szklarskiej?

 

Adam Krzemiński: W 1995 roku wyjechałem na praktykę do Korsør w Danii, gdzie m.in. poznałem zakład przetwórczy szkła płaskiego Scanglas. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie wielkość używanej tam powszechnie tafli szkła typu Jumbo: 6 × 3,21 m, która i dziś urzeka swoją powierzchnią – ponad 19 m². Warto pamiętać, że szkło typu float dopiero zaczynało być wówczas produkowane w Polsce, choć było dostępne z importu, głównie na potrzeby szyb zespolonych. Po zakończeniu praktyk wróciłem do kraju i od 1 stycznia 1996 roku pracuję w strukturach Saint-Gobain. Pierwsze 20 lat spędziłem w dziale szkła Glass, a pod koniec 2015 roku przeniosłem się do Swisspacer.

 

Marcin Kozłowski: Jakie momenty, decyzje lub projekty były dla Pana lub firmy szczególnie przełomowe?

 

Adam Krzemiński: W Polsce Saint-Gobain uruchomił swój pierwszy piec do produkcji szkła float w Dąbrowie Górniczej w 1997 roku. Była to epokowa zmiana technologii, jakości i wydajności, bez której dziś trudno wyobrazić sobie współczesne budownictwo. Kolejnym krokiem było wprowadzenie magnetronowych powłok niskoemisyjnych, również produkowanych w Dąbrowie Górniczej, gdzie grubości powłok liczone są w nanometrach. Był to ogromny krok w kierunku oszczędności energii – jednokomorowa szyba zespolona uzyskiwała nawet dwukrotnie lepszą izolacyjność. Rosnące oczekiwania klientów oraz wytyczne rządowe doprowadziły do popularyzacji dwukomorowych pakietów szyb zespolonych w nowoczesnej stolarce. Automatycznie oznaczało to większe zapotrzebowanie na ramki dystansowe i wzrost znaczenia ich jakości. Właśnie tutaj dostrzegłem duże pole do działania, tym bardziej że od samego początku szwajcarski rodowód Swisspacer gwarantował zarówno elitarność, jak i solidność produktu. Pamiętam spotkanie w Glassolutions około 2000 roku, kiedy kolega ze Swisspacer prezentował bardzo optymistyczne prognozy wzrostu rynku tzw. ciepłych ramek. Przyznam, że choć jestem optymistą, nawet dla mnie wyglądały one wtedy dość abstrakcyjnie i marketingowo „podkręcone”. Z perspektywy czasu widać jednak, że te prognozy w dużej mierze się sprawdziły – choć rozwój rynku rozłożył się nieco bardziej w czasie, także ze względu na kryzysy w branży. Dziś ciepłe ramki są standardem w nowoczesnych oknach.

 

Marcin Kozłowski: Jak na przestrzeni 30 lat zmieniła się branża szkła?

 

Adam Krzemiński: W 1996 roku sprzedałem jeden pakiet szkła refleksyjnego Antelio do zabudowy szybu windowego w hotelu. Moim zmartwieniem było wtedy, aby w kolejnym roku sprzedać co najmniej dwa takie pakiety – a w tamtym czasie było to naprawdę ambitne wyzwanie. Dziś klienci zamawiają tego typu szkło jednorazowo całymi samochodami. Prawie wszystkie parametry uległy zwiększeniu: ilości, grubości, gabaryty, przezierność, izolacyjność termiczna i akustyczna, a przy okazji także waga produktów. Przeszliśmy drogę od stosunkowo niewielkich otworów okiennych, które kojarzyły się głównie z dostępem do światła – często kosztem izolacyjności termicznej – do dużych, reprezentacyjnych elementów architektury o doskonałych parametrach technicznych. Dziś uwaga w dużej mierze skupia się na detalach, estetyce, fachowym doradztwie oraz montażu. Sam produkt jest już bowiem bardzo dopracowany jakościowo i kosztowo, a silna konkurencja nie pozwala na obniżanie parametrów.

 

23 24 Wywiad Swisspacer 1

 

Marcin Kozłowski: Czy z początków kariery pamięta Pan sytuacje, które dziś wydają się wręcz nieprawdopodobne?

 

Adam Krzemiński: Pierwszy raz osobiście łamałem szkło float o grubości 4 mm w formacie Jumbo w zakładzie w Gorzowie Wielkopolskim w 1996 roku. W tamtym czasie był to jeden z kilkunastu zakładów w Polsce zdolnych do przetwarzania tak dużego formatu. Warunki pracy wyglądały wtedy zupełnie inaczej niż dziś. Pakiety szkła o wadze ponad 3 ton rozładowywaliśmy suwnicą o dopuszczalnym udźwigu 2 ton. Konstrukcja uginała się i skrzypiała, ale mimo wszystko radziła sobie z zadaniem. Z dzisiejszej perspektywy standardy BHP absolutnie by na to nie pozwoliły. Pamiętam też historię związaną ze stołem do cięcia szkła. Pewnej nocy złodzieje ukradli komputer sterujący urządzeniem. Dla nich był to pewnie sprzęt warty najwyżej kilka butelek alkoholu, ale dla zakładu oznaczało to poważny problem – w komputerze znajdowała się karta interfejsu, bez której stół był tylko nieruchomym meblem. Zakup nowej karty kosztował kilkaset ówczesnych marek i był konieczny, aby przywrócić produkcję.

 

Marcin Kozłowski: A jakie sytuacje najlepiej pokazują zmiany w logistyce i organizacji produkcji?

 

Adam Krzemiński: Pamiętam dostawy do jednego z klientów w Koszalinie, gdzie niska hala utrudniała manewrowanie skrzyniami ze szkłem. Ustaliliśmy więc dostawy tzw. splitów, czyli mniejszych formatów, ale na dużym stojaku Jumbo. Wymagało to specjalistycznej naczepy typu Innenlader. Największą przeszkodą okazała się jednak brama wjazdowa. Podczas pierwszego transportu o siódmej rano wspólnie obserwowaliśmy, czy samochód w ogóle zmieści się w otworze. Udało się to przy zaledwie kilkucentymetrowym marginesie dzięki możliwości obniżenia podwozia w naczepie.

 

23 24 Wywiad Swisspacer 2

 

Marcin Kozłowski: Jak wyglądało pozyskiwanie klientów na początku kariery?

 

Adam Krzemiński: Jednego z pierwszych klientów pozyskałem już w pierwszym miesiącu pracy podczas targów Budma w Poznaniu w styczniu 1996 roku. Była to firma ze Słupska. W tamtym czasie targi rzeczywiście łączyły tych, którzy chcieli kupić, z tymi, którzy mieli coś do zaoferowania. Internet praktycznie nie istniał, książki telefoniczne szybko się dezaktualizowały, a możliwości reklamowe były bardzo ograniczone.

 

Marcin Kozłowski: Co obecnie jest największym wyzwaniem, a co największą szansą dla branży szkła w najbliższych latach?

 

Adam Krzemiński: Szyba zespolona jest w swojej istocie produktem stosunkowo prostym i – można powiedzieć – dość archaicznym, dalekim od cyfrowych rewolucji. W jej działaniu nadal dominują prawa fizyki, choć oczywiście wzbogacone o nowoczesne rozwiązania, takie jak zaawansowane powłoki czy ciepłe ramki dystansowe. Dziś jednak ogromne znaczenie mają koszty produkcji i wydajność procesów. Naszą odpowiedzią jest najnowsze urządzenie nazwane „Frame:racer”, które pozwala wyprodukować ramkę dystansową w czasie krótszym niż 20 sekund, wraz z wypełnieniem sitem molekularnym. Dzięki temu cykl produkcyjny skraca się co najmniej o połowę w porównaniu z innymi rozwiązaniami. Innowacje są trudnym, kosztownym i czasochłonnym procesem, ale stanowią kluczowy motor rozwoju.

 

Gdybym dziesięć lat temu miał ocenić przyszłość rozwiązania Swisspacer Air – membrany kompensującej ciśnienie w szybie zespolonej – uznałbym je raczej za rozwiązanie niszowe. Tymczasem rynek rozwinął się globalnie. Okna produkowane w Polsce trafiają dziś na rynki całego świata i muszą spełniać bardzo różne lokalne warunki klimatyczne i ciśnieniowe.

 

Dlatego właśnie innowacja i automatyzacja będą w najbliższych latach kluczowe – zarówno dla utrzymania konkurencyjności firm, jak i dla ich dalszego rozwoju.

 

23 24 Wywiad Swisspacer 4

 

Marcin Kozłowski: Czy zdarzają się sytuacje pokazujące, jak duże znaczenie mają nawet niewielkie elementy konstrukcji szyby?

 

Adam Krzemiński: Zdecydowanie tak. Kilka lat temu zostałem zaproszony na inspekcję szkoły budowanej w standardzie pasywnym. W dokumentacji stolarki okiennej była wpisana ciepła ramka Swisspacer, więc pojechałem z przekonaniem, że zobaczę jej zastosowanie w praktyce. Na miejscu okazało się jednak, że zastosowano zupełnie inną ramkę – o słabszych parametrach. Zgadzał się jedynie kolor. Niestety miało to realny wpływ na bilans energetyczny budynku i wymagało później wprowadzenia dodatkowych, kosztownych zmian, aby zrekompensować powstałe straty. To pokazuje, że nawet stosunkowo niewielki element konstrukcji szyby może mieć ogromny wpływ na komfort cieplny budynku i jego użytkowników.

 

 

Zapraszamy do zapoznania się z pełną treścią artykułu, który opublikowany został w wydaniu miesięcznika "Świat Szkła"

  • Logo - hegla
  • Logo - forel
  • Logo - guardian
  • Logo - swiss
  • Logo termo
  • Logo - saint gobain
  • Logo - polflam
  • Logo - mc diam
  • Logo - lisec
  • Logo - glass serwis
  • Logo - fenzi
  • Logo aw
  • Logo - alu
  • vitrintec wall solutions logo

Copyright © Świat Szkła - Wszelkie prawa zastrzeżone.