O życiu wśród technologii szklarskich, zmianach w sektorze budowlanym oraz bezkompromisowym spojrzeniu na stolarkę otworową opowiada Maciej Żyła, współwłaściciel Laboratorium Techniki Budowlanej Sp. z o.o. w rozmowie z redaktorem merytorycznym „Świata Szkła” Marcinem Kozłowskim. To kolejna rozmowa z cyklu „30 wywiadów na 30-lecie miesięcznika „Świat Szkła”.
Marcin Kozłowski: Jak zaczęła się Pana droga zawodowa w branży szklarskiej?
Maciej Żyła: Z branżą budowlaną związany jestem od 2004 roku. W roku 2006 zostałem wspólnikiem Laboratorium Techniki Budowlanej, wtedy jeszcze spółki cywilnej. Jeśli uznałbym, a chyba nie jest to dalekie od prawdy, że branża stolarki okiennej silnie jest związana z branżą szklarską, to w tym roku minie 20 lat od kiedy zacząłem pracę dla branży szklarskiej. Jednak jeśli porzucimy kwestie zawodowe, to technologie przetwórstwa szkła towarzyszą mi odkąd pamiętam. Mój ojciec w latach 80-tych ubiegłego wieku, pracował w Hucie Szkła Gospodarczego i w Hucie Szkła Okiennego, a na początku lat 90-tych był dyrektorem Huty Szkła VITRON. Firmy te zlokalizowane były w Dąbrowie Górniczej, z której pochodzę. Znałem również osobiście Pana Jana Drosta, artystę plastyka, projektanta wzornictwa przemysłowego oraz technologa szkła, współpracującego z moim ojcem i będącego naszym sąsiadem.
MK: Jakie momenty, decyzje lub projekty były dla Pana lub firmy szczególnie przełomowe?
MŻ: Niewątpliwie takim momentem było wdrożenie do polskiego systemu prawnego normy PN-EN 14351-1 w 2007 roku. Możliwości dla producentów stolarki znacznie się powiększyły. Otwarcie rynków spowodowało niewątpliwy rozwój asortymentu oferowanego w tej dziedzinie. Wraz ze wzrostem wymagań, na początku z zakresu ochrony cieplnej i promieniowania, a potem z zakresu ograniczenia hałasu w budynkach, wzrosła świadomość, jak istotne są wyroby szklane, czy same szyby, czy pakiety, czy wreszcie szkło strukturalne w budynkach i fasadach.
MK: Jak na przestrzeni 30 lat zmieniła się branża szkła – technologicznie, organizacyjnie, biznesowo?
MŻ: Tutaj odpowiem kontynuując odpowiedź na poprzednie pytanie: chyba nikt jeszcze 30 lat temu nie byłby w stanie przewidzieć, że zmiany będą tak ogromne i tak ważne dla całego sektora budowlanego. Nie sposób dzisiaj funkcjonować w branży stolarki pomijając kwestię produkcji, dostaw, parametrów szkła, czy to jako komponentu, czy jako gotowego wyrobu.
MK: Co obecnie jest największym wyzwaniem, a co największą szansą dla branży szkła w najbliższych latach?
MŻ: Co do wyzwań i szans to widzę dwa główne kierunki. Po pierwsze uniwersalność. Obecnie szkło, czy konkretniej pakiety szybowe muszą nie tylko chronić nas przed utratą ciepła, czy ograniczać promieniowanie, nie tylko muszą posiadać parametry ograniczające hałas, ale muszą również zapewniać bezpieczeństwo, które jest jednym z podstawowych wymagań przy stolarce antywłamaniowej. Tutaj coraz mniej jest miejsca na kompromisy. Musi być cicho, ciepło i bezpiecznie. Pytanie, które wszyscy musimy sobie zadać brzmi: „czy wiemy, że nie będzie jednocześnie tanio?” Mam wrażenie, że niektórzy ciągle o tym zapominają. Technologia i rozwój kosztują. Drugim wyzwaniem jest niewątpliwe ochrona środowiska i koszty związane ze zmieniającymi się wymaganiami w tym zakresie, szczególnie, że produkcja szkła jest mocno energochłonna.
MK: Jakie wartości, doświadczenia lub zasady chciałby Pan przekazać młodszemu pokoleniu w branży?
MŻ: Chciałbym przekazać jedno. Nie bójmy się wyzwań. Nie bójmy się nowych czy też nowatorskich rozwiązań. Pewne rozwiązania na początku wydają się lub mogą wydawać się niemożliwe, nierealne, nieekonomiczne. Ale nie znaczy to, że rozwiązanie jest złe. To rozwiązanie może być jedynie nieodpowiednie do aktualnego stanu wiedzy lub technologii.

Maciej Żyła
1981, Absolwent Wydziału Inżynierii Materiałowej Politechniki Śląskiej, współwłaściciel Laboratorium Techniki Budowlanej Sp. z o.o. i członek Zarządu. Żona, dwoje dzieci, kiedyś chomik, teraz kot. Hobby: technika, motoryzacja, podróże, historia i historia najnowsza. Zmuszany do prac ogrodowych ;)








